Woda wszystko zmienia.
Kiedy deszcz i kiedy susza. Kiedy zaparzasz herbatę lub podlewasz pomidory. Kiedy chronisz się przed ulewą albo do twarzy ci w strugach deszczu.
Nasze piosenki pisane są z myślą o tym, co wszystko zmienia, i o tym, co niezmienne. W świecie, w nas, w przyrodzie.
Często pisane są szeptem. Jak cicha woda.
Pisane między nami, między innymi, dedykowane tym i owym miejscom, ludziom, projektom, z którymi chcemy się nimi dzielić.
Podobieństwo nazwy zespołu do tytułu przeboju sprzed lat - z sympatią dla przeboju - jest przypadkowe.
Chodzi nam o coś innego. Posłuchajcie.
Jesteśmy cichawoda tu i teraz.
POSŁUCHAJ📻
o koncercie dla schroniska w Milanówku
i płycie CICHAWODA na antenie radia RDC
Mój wampirze mój uroczy, znów zajrzałam w twoje oczy,
strasznie jestem nadgryziona, choć surowa i nieposolona.
Mój wampirze, do cholery, ja nie jestem krwawą Mary,
strasznie czuję się wyssana i wstrząśnięta i zmieszana.
Dziś powiem "stop", odwrócę się na pięcie,
nie będziesz mi siostrą, bratem, córką ani zięciem,
nie będziesz mi ciotką, szefem i chłopakiem,
jakoś się z tego grobowca wydrapię,
choć jeszcze ziemia pod pazurami,
ja już tańczę z czosnkami,
będę w słońcu daleko,
raczej nie czekaj...
Mój wampirze wciąż uroczy, że też dałam się zaskoczyć
i okręcić wokół szpona, po gotycku jakoś uwięziona.
A ty słuchaj, który słuchasz, wampir krąży, taka fucha,
a ty nie daj się podgryzać,
prosimy nie dokarmiać wampira!
Zawsze elegancki w tym smokingu
Albo jak ninja pośród wilków,
Błyska zębami, ma coś coś wspólnego z nietoperzami,
Lecz zaznał mroku i woli spokój.
Czy pani ma
aha
czarnego psa
jak ja?
Na zdjęciach to jest drama - czarna plama,
To mój kawałek nocy, ciepły gotyk,
Czy nie mam racji? – pasuje zawsze do stylizacji,
w moim sercu jest tylko czarny pies.
Czy pan już ma
aha
czarnego psa?
Ludzie mówią - na psa urok - i coś w tym jest,
dobrze go przyciąga ten mój czarny pies,
I spójrz mu w oczy, to zauroczy...
Znowu jesień, ta utrapiona jesień skrada się do moich drzwi,
Skrobie pazurami o framugę: „otwórz, otwórz mi”.
Nie otworzę, nie otworzę, ty potworze,
Zostań gdzieś tam za lasami i za morzem,
nie otworzę, nie otworzę, ty potworze,
zostań gdzieś tam, zostań tam,
tutaj wiosna i zielone sny.
Wiosna w końcu się zmęczyła: „ja się zbieram, muszę iść,
Już za długo was tu zabawiałam, lato, pomóż mi”.
Lato przyszło, lato grzało, lato było,
Zaśpiewało, zapachniało, zatańczyło,
Lato przyszło, lato grzało, lato było,
Zaśpiewało, zatańczyło… I uciekło, zatrzaskując drzwi.
Znowu jesień, ta ukochana jesień skrada się do moich drzwi,
Skrobie pazurami o framugę: „otwórz, otwórz mi”.
Dziś otworzę, dziś otworzę, mój potworze,
Zostań ze mną przy kominku, mróz na dworze,
Dziś otworzę, dziś otworzę, mój potworze,
Zostań ze mną, zostań tu,
Przeczekamy zimę – ja i ty.